Budowa Stadionu Narodowego musi się opłacać

niedziela, listopad 4th, 2007

Jacek Karnowski: Nasz gość: Grzegorz Schetyna, Sekretarz Generalny Platformy Obywatelskiej, poseł, no i przyszły Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, tak?Grzegorz Schetyna: Dzień dobry, kłaniam się. Poseł Platformy Obywatelskiej i Sekretarz tejże partii, Sekretarz Generalny.

J.K.: Tak, mówiłem Sekretarz, tak. I przyszły.

G.S.: Nie, tego jeszcze nie wiemy, bo…

J.K.: Jeszcze nie, bo do tej pory mówiono, że są pewne dwa nazwiska: Grzegorz Schetyna i Donald Tusk premier.

G.S.: No tak, to dziękuję bardzo za zaufanie Donaldowi Tuskowi, ale mówię: wszystko będzie jasne i pewne, kiedy rząd będzie formowany i kiedy będą nominacje. Na razie jesteśmy w trakcie, jak państwo wiecie i pan, oczywiście, też.

J.K.: Wczoraj spotkanie liderów: Donald Tusk – Waldemar Pawlak. Ustalono konkrety, te najważniejsze sprawy?

G.S.: Tak, długa rozmowa, ale bardzo dobra. Z tego, co wiem, rozmowa o systemie rządu, współpracy strategicznej. Jesteśmy zadowoleni, że chociaż powoli, ale systematycznie posuwamy się do przodu.

J.K.: Nazwiska ustalone?

G.S.: Zależy nam na tym przede wszystkim… na systemie współpracy, bo wszystko, jak pan wie, koalicje wywracały się nie tylko na personaliach, ale na nieporozumieniach, które były popełniane przy powoływaniu rządów. Nam chodzi o to, żeby ten rząd był wspólny, wspólna decyzyjność i odpowiedzialność. Dlatego zależy nam na tym, żeby w resortach, w ministerstwach przenikali się politycy, czyli ci, którzy prowadzą dane ministerstwa, z jednej i z drugiej partii, żeby nie było tak, że niektóre resorty, ministerstwa są w jednej partii, czyli w gestii jednej partii, a niektóre w drugiej, bo to wtedy będziemy mówili o podziale na dwie części.

J.K.: Ale w ten sposób, owszem, nie będzie tych udzielnych księstw, ale może nie będzie też czytelnej odpowiedzialności, będzie zwalanie na siebie.

G.S.: Tak, dlatego odpowiedzialność będzie wspólna. I stąd zaangażowanie liderów. Zależy nam na tym, żeby Waldemar Pawlak był wicepremierem, żeby to był rząd Tuska i Pawlaka, żeby to był rząd Platformy i PSL-u, a nie tylko jednej czy drugiej partii.

J.K.: Pawlak dostanie gospodarkę, Ministerstwo Gospodarki?

G.S.: Te rozmowy będą w drugiej części. Oczywiście, to już jest tajemnica poliszynela, że to jest wariant bardzo prawdopodobny i także o tym jest rozmowa. Ale na początku o systemie, o systemie podziału ministerstw, ale także o komisjach sejmowych. O tym wszystkim rozmawiamy, co pomoże zbudować nam takie relacje na cztery lata. Na tym nam bardzo zależy, żeby przy pierwszym kryzysie, który, oczywiście, następuje, jak to zawsze w koalicji i w polityce, żeby go przejść i mieć pomysł na następny czas. Cztery lata to jest dla nas taka jednostka i patrzymy na to jako na absolutną konieczność. Polsce potrzebny jest stabilny, sensowny rząd i spokój w polityce.

J.K.: Trzy resorty dla PSL-u?

G.S.: Tak się mówi, czytałem to w prasie. To jest też projekt, o którym dzisiaj będziemy rozmawiać na Zarządzie Krajowym, dzisiaj mamy o jedenastej Zarząd Krajowy, będziemy relacjonować, Donald Tusk będzie mówił o dotychczasowych ustaleniach czy pre-ustaleniach. Nie można matematycznie dzielić resortów, bo gdyby brać wyniki obu partii – Platformy i PSL-u – to można by mówić o X dla Platformy, Y dla PSL-u, nie wiem, dzielić te ministerstwa, uzależniając to od wyniku wyborczego. Zależy nam na tym, żeby odejść od takiego podziału. Ważne jest, żeby to była naprawdę wspólnota, choć ja wiem, że bardzo ciężko się mówi o tym w polskiej polityce, to chcemy, żeby to był wspólny rząd po prostu.

J.K.: Czyli to dziś po Zarządzie, po spotkaniu władz Platformy wyjdzie pan, Donald Tusk, powiecie: to, to, to ustalone, trzy resorty czy tam ileś dla PSL-u. To dziś będzie taka decyzja?

G.S.: Myślę, że dziś, jeżeli będzie akceptacja Zarządu Krajowego o kierunku tych rozmów i o tych ustaleniach, które dotychczas poczynił przewodniczący czy poczyniliśmy, to wtedy będzie można powiedzieć: tak, to mamy ustalone, idziemy do następnych rzeczy, będziemy je rozwiązywać w ten i w ten sposób.

J.K.: A do MON i MSZ są już pierwsze przymiarki?

G.S.: No tak, to też nie jest tajemnica. Giełda dziennikarska, jak pan redaktor widzi i obserwuje, jak wszyscy obserwujemy, jest bardzo żywa i naprawdę powiem panu szczerze, że ja jestem zaangażowany w politykę, ale niektóre nazwiska i to za bardzo dobrych kandydatów, przychodzą właśnie z gazet, z mediów.

J.K.: Bierzecie, tak?

G.S.: Zastanawiamy się, dlatego że tak naprawdę tak jak patrzę na te nasze rozmowy i na ich ocenę i opis mediów, to słyszę i widzę dużo takich pozytywnych sygnałów. To dobrze, jeżeli nie tylko politycy angażują się w tak ważne sprawy, jak budowanie rządu.

J.K.: Radosław Sikorski będzie szefem MON-u?

G.S.: Na pewno będzie tak jak powiedział Donald Tusk, na pewno będzie miał ofertę ministerialną, czy będzie to MSZ, czy MON, ta sprawa jest otwarta i decyzja należy do premiera Tuska, ale te sprawy personalne, wskazania personalne będą już w moim przekonaniu po 5 listopada. To znaczy teraz chcemy do końca miesiąca, tak naprawdę do końca tygodnia tego opisać cały system współpracy i system Rady Ministrów…

J.K.: Miał być wcześniej, dziś miał być ten…

G.S.: Dziś, znaczy chcieliśmy to skończyć, chcemy to skończyć do końca miesiąca, tak mówiliśmy, 31 października. Być może tak się stanie, bo potem są te dni listopadowe i w naturalny sposób będzie przerwa. Ale uważam, że jesteśmy gotowi, konsekwentnie i systematycznie posuwamy się naprzód.

J.K.: Panie pośle, skąd pomysł Hanny Gronkiewicz-Waltz, by Stadion Narodowy przenieść z obecnego miejsca, Stadionu 10-lecia, gdzieś na obrzeża Warszawy? Dlaczego teraz wychodzi z tym pomysłem? Wszyscy pytają: dlaczego nie przed wyborami? Polacy znów się boją, że Euro jest zagrożone, że znowu mamy bałagan, kłótnie. Po co to wszystko?

G.S.: Ja powiem tak: oczywiście, to ogromnie wiele emocji wywołuje sprawa stadionu w Warszawie. Ja jestem kibicem i bardzo cieszę się, jak my wszyscy, na te Mistrzostwa Europy 2012, natomiast to nie jest taki problem… Pewnie trzeba pytać panią prezydent, dlaczego. Ja myślę, że dlatego, że w Europie, w stolicach, w wielkich aglomeracjach nie buduje się stadionów w centrum miast.

J.K.: Ale można znaleźć przykłady, że się buduje i że się nie buduje, no to (…), że można żonglować miejscami.

G.S.: No tak, ale wie pan, jeżeli są wielkie…

J.K.: Kijów buduje w centrum.

G.S.: A Paryż na zewnątrz, no to wolę warianty paryskie niż kijowskie. Znaczy to jest tak: nie ma zagrożenia dla tego, żeby Euro 2012 odbywało się w Warszawie…

J.K.: Jest zagrożenie dla meczu otwarcia, „Przenoszą stolicę do Chorzowa” – dziennik Metro tak tytułuje.

G.S.: Tak, dlatego że mecz otwarcia – też to trzeba państwu, słuchaczom powiedzieć – mecz otwarcia musi się odbyć na stadionie, który ma minimum 50 tysięcy.

J.K.: Legia będzie miała 35 tysięcy, to za mało.

G.S.: Legia będzie miała 34, więc jest możliwe, żeby grać mecze grupowe na stadionie Legii, tym nowym, który będzie zbudowany, który już jest w projekcie, natomiast nie można z nim zagrać meczu otwarcia. Jeżeli się nie uda zbudować stadionu tego wielkiego, Narodowego w Warszawie, to jedyny stadion, w którym może być mecz otwarcia, to jest stadion chorzowski, Stadion Śląski.

J.K.: I Donald Tusk podejmie taką decyzję, człowiek, który w Warszawie zdobył ponad pół miliona głosów.

G.S.: Waldemar Pawlak o tym mówił w konkurencyjnej rozgłośni radiowej. Nie ma tematu, temat jest Euro 2012 w Polsce. Ja bym chciał, żeby Stadion Narodowy był w Warszawie, ale to musi być decyzja warszawiaków i władz miasta. I to musi się normalnie opłacać, dlatego…

J.K.: Ale Donald Tusk popiera postawę, propozycję pani Hanny Gronkiewicz-Waltz?

G.S.: Nie wiem, czy o tym rozmawiali. Ja myślę tak, że czy stadion będzie na Saskiej Kępie, czy będzie na Służewie, czy na Wawrze, to tak naprawdę jest drugorzędne. Chodzi o to, żeby ten stadion był i powiem panu szczerze…

J.K.: No właśnie, ale wygląda na to, że go może nie być, bo to wszystko się opóźni, a umowa z UEFA przewiduje wyraźnie, że mecz otwarcia jest w Warszawie. Po co igrać z umową UEFA po wyborach i gdy ta maszyna Euro wreszcie jakoś tam ruszyła do przodu?

G.S.: Jeżeli projekt stadionu jest przygotowany, to czy ten stadion będzie stał na Służewie czy na Saskiej Kępie, to jest sprawa drugorzędna. Zastanówmy się, jak zbudować stadion na 55 tysięcy, jak go sfinansować, a gdzie go postawić ta sprawa jest drugorzędna naprawdę, bo kwestia…

J.K.: No, skoro drugorzędna, no to jest Stadion Dziesięciolecia, są tereny, wszystko jest gotowe.

G.S.: Ale jak stadion, który ma zwały ziemi i gruzu, który tak naprawdę trzeba adoptować do tego i którym, jak pan dobrze wie, miejsce i lokalizacja została zmieniona dwa miesiące temu, bo nie została zaakceptowana.

J.K.: Ale to czemu pani prezydent nie krzyczała przed wyborami, kiedy ta decyzja zapadała? Dziś Polacy uważali, że wszystko jest przygotowane, pociąg rusza i nagle znowu hamuje.

G.S.: Ale pociąg naprawdę rusza, bo kiedy będzie decyzja władz miasta, bo być może tak będzie, że ta budowa, ta inwestycja będzie na Saskiej Kępie, a może na Służewiu, ważne jest, żeby był stadion, ważne, żeby były mecze o Mistrzostwo Europy w Warszawie, ważne, żeby Warszawa była na tej piłkarskiej…

J.K.: Ważne, żeby był mecz otwarcia w Warszawie?

J.K.: Ważne, tylko musi być to… Powiem szczerze – Warszawa będzie miała stadion Legii na Łazienkowskiej, stadion Polonii na Konwiktorskiej i trzeci Stadion Narodowy. Jak na miasto dwumilionowe to ogromne usportowienie.

J.K.: Pani minister Jakubiak pyta: „Czy beneficjentem tego zamieszania będzie grupa ITI, właściciel Legii? Na to pytanie nie umiem odpowiedzieć”. Sugeruje, że jest tu porozumienie między…

G.S.: Pani Jakubiak nie umie… Pani minister nie umie odpowiedzieć? To ja jej odpowiem. Beneficjentem muszą być polscy kibice, znaczy po to jest Euro 2012, żebyśmy się wszyscy, mam nadzieję, że w sześciu miastach cieszyli z rozgrywek Mistrzostw Europy. Nie ma beneficjentów. A każdy stadion, każda część infrastruktury stadionowej, która zostanie po Euro 2012 to jest radość dla mieszkańców tych miast, gdzie one powstaną.

J.K.: Panie pośle, jeszcze jedno krótkie pytanie: dlaczego negocjacje koalicyjne są tajne? Wcześniej, dwa lata temu z PiS-em Platforma domagała się jawnych negocjacji, mówiła, że Polacy powinni zobaczyć, jak politycy wydzierają sobie stanowiska.

G.S.: To były inne rozmowy, rzeczywiście…

J.K.: Inny był cel?

G.S.: Wszystko było inne wtedy – i styl tych rozmów, i to, że były jawne, i to, jak się skończyły. Ja dzisiaj w spokojny sposób…

J.K.: Ale to był pomysł Platformy…

G.S.: Tak, tak, i przyznaję do tego nigdy więcej tego nie powtórzymy. Znaczy rzeczywiście trzeba rozmawiać skutecznie, ludzie oczekują skuteczności od nas i dobrego rządu i to im damy.

J.K.: Bardzo dziękuję. Grzegorz Schetyna…

G.S.: Dziękuję bardzo.

J.K.: …poseł Platformy Obywatelskiej, Sekretarz Generalny i chyba jednak przyszły szef MSWiA, był gościem Sygnałów Dnia. Dziękuję bardzo.

źródło: Polskie Radio